Sztuczna inteligencja jest dzisiaj dosłownie wszędzie. Odpisuje na maile, generuje grafiki, a dzieciom pomaga (lub wręcz je wyręcza) w odrabianiu lekcji. Nie będę ukrywał – sam uważam, że AI to świetne narzędzie, które ułatwia życie i przyspiesza proste procesy. Jednak w branży kreatywnej i technicznej coraz częściej przekraczamy cienką granicę między „pomocą” a „całkowitym zastąpieniem człowieka”. A to, szczególnie w przypadku stron www, jest drogą na skróty, która może prowadzić na manowce.
Zachwyt, który usypia czujność
Obserwujemy dziś niepokojący trend. Wiele agencji i twórców zachłysnęło się możliwościami generatorów. Po co zatrudniać grafika, skoro AI „wypluje” obrazek w 30 sekund? Po co uczyć się pisać, skoro chatbot napisze artykuł?
Niestety, widzimy tego negatywne skutki w edukacji, gdzie zanika umiejętność krytycznego myślenia, ale też w branży kreatywnej. Projekty stają się powtarzalne, pozbawione „duszy” i tego specyficznego, ludzkiego pierwiastka, który sprawia, że marka się wyróżnia. Eliminacja czynnika ludzkiego sprawia, że stajemy się odtwórczy, a nie twórczy. Jednak prawdziwy problem zaczyna się tam, gdzie w grę wchodzi technologia i kodowanie.
Strona z generatora – ładna fasada, a w środku bałagan
Coraz modniejsze stają się narzędzia typu „AI Website Builder”. Obiecują one, że stworzą dla Ciebie kompletną stronę w kilka chwil. I faktycznie – na pierwszy rzut oka taka witryna może wyglądać poprawnie. Ma zdjęcia, ma tekst, ma przyciski. Ale jako osoba, która tworzy strony od 10 lat, widzę to, co ukryte „pod maską”. Strony generowane w całości przez AI mają zazwyczaj jedną, dyskwalifikującą wadę: jakość kodu. Automat nie dba o optymalizację, logiczną strukturę czy standardy, które ułatwiają późniejszą rozbudowę. Kod często jest „brudny”, pełen niepotrzebnych linijek i rozwiązań, które programiści nazywają „spaghetti code”.
Pułapka „czarnej skrzynki”
Dlaczego to takie ważne dla Ciebie, jako klienta? Wyobraź sobie, że Twoja strona nagle przestaje działać po aktualizacji, albo chcesz dodać do niej nową, niestandardową funkcję.
Gdy stronę tworzy człowiek – programista zna każdą linię kodu lub konfigurację, którą wdrożył. Wie, jak system jest zbudowany, co od czego zależy i jak to bezpiecznie zmodyfikować. Czuwa nad całością.
Gdy stronę wygenerowało AI – mamy do czynienia z tzw. „czarną skrzynką”. Skoro AI to napisało, to w teorii tylko AI wie, jak to działa.
I problem pojawia się, gdy automat nie potrafi rozwiązać problemu, który sam stworzył. Modyfikacja takiego wygenerowanego tworu jest często trudniejsza i droższa, niż napisanie strony od nowa. Programista, patrząc w kod wygenerowany przez maszynę, często łapie się za głowę, bo brakuje w nim ludzkiej logiki i przewidywalności.
Człowiek widzi szerszy kontekst
Sztuczna inteligencja nie zrozumie specyfiki Twojego lokalnego rynku tak dobrze, jak zrobi to doświadczony partner. Nie przewidzi, że za pół roku będziesz chciał rozbudować sklep, więc teraz trzeba przygotować pod to fundamenty. AI realizuje zadanie „tu i teraz”, często zamykając drogę do rozwoju w przyszłości.
Dlatego w luknel.pl traktuję AI jako asystenta, a nie wykonawcę. Sztuczna inteligencja może mi pomóc znaleźć inspirację czy sprawdzić literówki, ale architektura, bezpieczeństwo i wykonanie strony to zadanie dla człowieka.
Podsumowanie
Nie dajmy się zwariować. Technologia jest dla ludzi, ale nie może ludzi zastąpić – zwłaszcza tam, gdzie liczy się jakość, bezpieczeństwo i perspektywa na lata. Wybierając wykonawcę strony, pytaj, w jakim stopniu polega na własnej wiedzy, a w jakim na automatach. Bo gdy „wypluta” przez bota strona przestanie działać, żaden algorytm nie poda Ci pomocnej dłoni.
Szukasz strony stworzonej z głową, a nie z generatora? Zapraszam do kontaktu – porozmawiajmy jak człowiek z człowiekiem 🙂